Watykańska "Linia Szczurów"

Druga Wojna Światowa, konflikt wzniecony na skalę nieznaną ludzkości, dogorywał. Europę, wszerz i wzdłuż pokonywali żołnierze wszystkich armii, cywile, więźniowie obozów. Jedni wracali do zniszczonych domów, inni szukali dla siebie nowego miejsca na ziemi. Wśród ofiar wojny przemieszczali się poukrywani, poprzebierani oficerowie Shutzschtaffef. Elita III Rzeszy, która przez dekadę pilnowała, aby żaden Niemiec nie miał prawa myśleć inaczej niż oni sami z Panów życia i śmierci, stali się zwierzyną łowną. Nie zamierzali poddawać się Aliantom i Sowietom. Chcieli uciekać z Europy, a instytucją, która między innymi niosła pomoc w tym procederze, był kościół katolicki. Dla nazistów otworzyła się  "Linia Szczurów" . Dzisiaj o katolickiej, watykańskiej linii. O amerykańskiej i brytyjskiej innym razem.  

Dywizje Stalina zbliżały się do Berlina. Od początku radzieckiej ofensywy  „Bagration”   z 22 czerwca 1944 stało się jasne, że koniec III Rzeszy jest kwestią czasu. Rozbite armie, cofające się w panice resztki dywizji, dały do zrozumienia fanatykom Adolfa Hitlera, że czas myśleć o własnej skórze. Wysocy funkcjonariusze SS, strażnicy obozów, zbrodniarze wojenni masowo zaczęli szukać bezpiecznego dla siebie miejsca. Opinia światowa dowiedziała się już o wyzwolonych obozach koncentracyjnych, o masowych mordach. SS-mani dopuszczali się masowych mordów nie tylko na więźniach, ale także na żołnierz brytyjskich i amerykańskich. Musieli szukać schronienia. Pierwszym krokiem do uniknięcia odpowiedzialności było przebieranie się w mundury szeregowych wermachtu i matów kriegsmarine. Same zrzucenie munduru nie wystarczało. Każdy funkcjonariusz  Schutzstaffel   miał na przedramieniu wytatuowaną grupę krwi. Podejmowali się próby głębokiego rozdrapania tego miejsca, aby tylko nie było śladu tuszu. Każda nietypowa rana po wewnętrznej stronie lewego ramienia, tuż pod pachą, od razu wzbudzała podejrzenia patroli alianckich.

SSmani w przebraniu

Do najsłynniejszych przebierańców, złapanych przez Aliantów należeli szef SS Heinrich Himmler, zbrodniarz z Auschwitz  Josef Mengele   Josef Mengele, Adolf Eichman, zarządzający transportami do obozów koncentracyjnych, komendant obozu Auschwitz Rudolf Höss. Franz Stangl, Erich Priebke i kilkudziesięciu innych mniej znanych szerszej opinii publicznej. Mengele i Eichman potrafili oszukać Aliantów i uciekli do Ameryki Południowej. Himmler, po tym jak przyznał się do „samego siebie” przed oficerami brytyjskiego wywiadu połknął kapsułkę z cyjankiem i zmarł. Komendant obozu Auschwitz został przekazany Polsce i skazany na śmierć, powieszony w obozie, który przez wiele lat był dla niego rajem na ziemi. 

Swoimi Słowami
Eichmannowi, dr. Mengele, Stanglowi, Priebke udało się oszukać Brytyjczyków i dzięki dokumentom wystawionym na fałszywe nazwiska, przy pomocy urzędników kościoła katolickiego, odpłynąć od Ameryki Południowej. Ilu zbrodniarzy wojennych uciekło przed wymiarem sprawiedliwości?
Cytaty
  

Archiwym Piusa XII

W marcu 2020 papież Franciszek poinformował Świat, że akta obejmujące pontyfikat  Piusa XII  zostaną odtajnione i udostępnione do badań. Dzięki temu Świat się dowiedział, że uciekinierów, którzy wypłynęli z Europy przy pomocy hierarchów kościoła, było ponad dziesięć tysięcy. Mowa o wyższych stopniem funkcjonariuszy SS, Gestapo, Volksdeutschach, kolaborantach. Było ich ponad dziesięć tysięcy. Uciekali do Ameryki Południowej, Republiki Południowej Afryki i na Bliski Wschód.

Po drugiej wojnie

Chaos jaki panował po wojnie pomagał funkcjonariuszom państwa nazistowskiego wtopić się w masy i nie zwracać na siebie większej uwagi. Wielka wędrówka ludów w powojennej Europie trwała jeszcze kilka lat. Ze wschodu na zachód, z południa na północ, ludzie wracali do domów albo szukali nowego miejsca dla siebie w powojennej pożodze. Do swoich domów chcieli powrócić żołnierze wielkiej armii niemieckiej. Alianci nie byli jednomyślni w tej ostatniej sprawie. Zachodni Alianci nie zamierzali trzymać jeńców Wermachtu dłużej niż kilka miesięcy. Tyle czasu zajmowało ustalenie tożsamości i stwierdzenie potencjalnego udziału w popełnionych zbrodniach. Dłużej trzymali ss-manów.    

Swoimi Słowami
ZSRR i państwa będące w strefie jego wpływów nie były tak łaskawe wobec dawnych hitlerowców. Skala zbrodni na ludności cywilnej oraz skala zniszczeń dokonanych przez nazistów była zbyt wielką.
Cytaty
  

Jeńcy powojenni

Obozy jenieckie w trakcie działań wojennych w pełni spełniały swoje zadanie. Sytuacja zmieniła się już w roku 1945. W kilka miesięcy po podpisaniu kapitulacji przez Keitela 8 maja 1945 roku na zachodzie rozpoczęto zwalnianie niemieckich szeregowych, kaprali i podoficerów do domów. Trzymano tylko oficerów i oczywiście ss-manów. Amerykanie i Brytyjczycy chcieli wracać do domów, Francuzi powrócić do normalności. Zanim niemieccy żołnierze dostali zielone światło do powrotu byli angażowani do prac porządkowych w zrujnowanych miastach. W granicach dawnej III Rzeszy byli także dołączani do patroli alianckich, w charakterze tłumaczy. W obozach zmniejszano obsadę, część z nich likwidowano całkowicie. Takie działania ułatwiały byłym ss-manom planowanie ucieczki, zdobywanie nowych dokumentów i środków na dalsze życie.

Swoimi Słowami
Bardzo często spotykam opinię, że SS było bardzo bogatą organizacją i mogła szczodrze obdarować swoich wiernych towarzyszy. Prawda jest taka, że nie zawsze i nie wszystkich. Na wsparcie ze strony mających dostęp do zrabowanych funduszy, mogli liczyć tylko najbardziej zaufani i najbardziej pewni dawni ss-mani.
Cytaty
  

NKWD nie zna litości

Nad chowającymi się pod odzieżą cywilną i mundurami innych organizacji i wojsk wisiało o wiele większe niebezpieczeństwo, niż kara pozbawienia wolności wydawana przez Aliantów Zachodnich. Wydanie ich sowietom, Polakom, a więc w ręce NKWD. Wschodni Alianci nie pozwalali sobie na poluzowanie zasad, a warunki w których trzymano jeńców wojennych, w szczególności wszystkich byłych ss-manów i gestapowców, dalekie były od tych znanych z zachodu. Ucieczka z obozu, z więzienia w Polsce, w strefie wpływów Związku Radzieckiego było niemożliwe. Podejmowane próby kończyły się w najlepszym razie karcerem, a w najgorszym śmiercią. Pieczę zwierzchnią nad więźniami niemieckimi na wschodzie Europy pełniło NKWD lub jednostki wojskowe, policyjne, będące pod rozkazami sowieckiej bezpieki, co nie stanowiło żadnej różnicy dla trzymanych w niewoli. Polacy nie musieli być dodatkowo motywowani do pilnowania niemieckich jeńców. Skala niemieckich zbrodni popełnionych wobec ludności cywilnej na ziemiach polskich była ogromna. Strażnicy doskonale wiedzieli kogo pilnują i nie zamierzali stosować się do prawa międzynarodowego. Dla zdecydowanej większości niemieckich ss-manów, gestapowców, koniec mógł być jeden i nie mogli liczyć na inny wyrok, niż kara śmierci, jeżeli udowodniono najmniejszy współudział w zbrodni. 

Bez litości

Skazani Niemcy na dożywocie najczęściej byli zsyłani do prac w kopalniach, kamieniołomach. NKWD zsyłało ich do odległych kopalni na wschodzie ZSRR, skąd już nigdy nie mieli prawa wrócić. Logiczne więc, że Ich jedyną szansą były strefy okupowane przez Amerykanów, Brytyjczyków i Francuzów. Chcieli wierzyć, że Alianci z Zachodu nie odeślą ich z powrotem na Wschód. Kartami przetargowymi, jakich używali była wiedza, plany nowej broni, miejsca ukrywania zrabowanych dóbr materialnych. Pomimo wiedzy, pieniędzy, nie wszystkim się udało zostać na zachodzie.

Kardynał Pacelli, Pius XI i Pius XII

2 marca 2020 Watykan otworzył swoje archiwa i od razu zrobiło się bardzo gorąco. Postawa Piusa XII wobec Nazistów często była krytykowana. Watykan oskarżano o wspieranie włoskiego faszyzmu, niemieckiego nazizmu i wspieranie holocaustu. Przez dekady oskarżano Watykan o nadmierne milczenie i brak głośnego potępienia holocaustu. Odtajnione dokumenty, poczta dyplomatyczna pomiędzy władzami III Rzeszy a Stolicą Apostolską rzuca nowe światło na pontyfikat Piusa XII. Krytyka pontyfikatu Piusa XII powinna zacząć się od oceny działań jego poprzednika, a więc i po części, jego własnych. Można odnieść wrażenie, że kardynał Pacelli i Pius XII to dwie zupełnie osobne postacie, a nie jedna i ta sama postać. Pius XI, wraz ze swoją prawą ręką, kardynałem Eugenio Pacellim (późniejszym Piusem XII) zwrócili się do kanclerza Rzeszy, Adolfa Hitlera o podpisanie konkordatu pomiędzy Watykanem a Rzeszą. Obie strony zachowały się bardzo cynicznie i obie planowały ugrać swoje „trzy grosze”. Obie strony przegrały. Chociaż skala porażki, nie jest porównywalna.

Hitler wobec kościoła katolickiego

Adolf  Hitler nie krył swojej nienawiści do kościoła katolickiego i jego hierarchów. Zdawał sobie sprawę, że nie może tego ogłosić publicznie. Radykalne poglądy Wodza partii mogły nie znaleźć zrozumienia w Republice Weimarskiej lat dwudziestych. Włodarze III Rzeszy maskowanie prawdziwych intencji wobec narodu i Europy mieli opanowane do perfekcji. Stanowisko rządu III Rzeszy wobec Stolicy Apostolskiej, także było kamuflowane, a pobożność udawana tak długo, jak było to na rękę nazistom.

W latach dwudziestych zwierzał się Ludendorffowi, że „musi ukrywać nienawiść do katolicyzmu, bo dla stworzenia wielkiego ruchu politycznego potrzebuje głosów bawarskich katolików tak samo jak pruskich protestantów”[1]. Faktyczne intencje przyszłego wodza Rzeszy wobec Watykanu i Katolików, zostały spisane w liście do przyjaciela, prezydenta Senatu Wolnego Miasta Gdańska, Hermanna Rauschninga. „Niech sobie faszyzm -pisał Hitler-  w imieniu Boga zaprowadzi pokój z Kościołem. Ja również będę to czynił. Ale nawet to nie powstrzyma mnie przed wytępieniem z korzeniami chrześcijaństwa w Niemczech. Naród nasz musi zadecydować: albo wierzy w żydowskiego Chrystusa razem z jego zniewieściałą moralnością współczucia, albo posiądzie mężną i heroiczną wiarę w Boga, tkwiącego w jego naturze, narodzie, losie, w jego własnej krwi. Nie ma znaczenia, czy jest to Stary czy Nowy Testament, czy też są to tylko słowa Jezusa: wszystko jest jednym żydowskim krętactwem. Albo jest się chrześcijaninem, albo Niemcem[2].”

Niewiele lat upłynęło napisania listu od dnia, kiedy w swoim kanclerskim expose wspominał o Kościele Katolickim inaczej: „Rząd Rzeszy, który w chrześcijaństwie dostrzega niewzruszone fundamenty moralności i obyczajności naszego narodu, przykłada wielką wagę do dalszego utrzymywania przyjacielskich stosunków ze Stolicą Apostolską”.[3] Zadziwiająca, kolejna przemiana Wodza III Rzeszy w jego długiej drodze politycznej kariery. W przeciwieństwie do niego większość bonzów hitlerowskiego gangu od początku nie kryła się z dzikim antyklerykalizmem i wygłaszała swoje zdanie bardzo głośno.

Episkopat niemiecki jest przeciw

Stosunek Hitlera do religii, kościołów był bardzo prosty. Religia miała zajmować się życiem duchowym, wiarą, a sprawy państwa pozostawić władzom świeckim. Od hierarchów wszystkich kościołów, które funkcjonowały w Republice Weimarskiej i zamierzały funkcjonować w III Rzeszy, zażądał absolutnego posłuszeństwa. Na to nie chcieli się zgodzić kardynałowie i biskupi niemieccy. Hierarchowie katoliccy w Niemczech, oczywiście, nie wszyscy, postanowili sprzeciwić się i podjąć działania wymierzone w polityków NSDAP, ich rodziny a nawet ich dzieci. 

Wrocławski kardynał  Adolf Bertram   , arcybiskup największej diecezji niemieckiej i przewodniczący episkopatu Niemiec, określił rasową filozofię Hitlera „groźnym błędem”, a niepohamowany nacjonalizm „religijną iluzją, której trzeba się przeciwstawiać ze wszystkich sił.”[4] Zerwanie mostów nastąpiło, gdy w wyborach 1930 r. NSDAP weszła do Rechstagu, jako druga co do wielkości siła polityczna. Najpierw w diecezji mogunckiej, a w sierpniu 1932 r. już na forum episkopatu wydano obwieszczenia zakazujące pod karą utraty dostępu do sakramentów wstępowania do NSDAP i głosowania na nią w kolejnych wyborach. Nazistom odmówiono prawa przystępowania do komunii, katolickiego pochówku, uczestniczenia w nabożeństwach w mundurach. Katoliccy biskupi nie potrafili zrozumieć, jak ktoś wierzący, katolik, mógł oddać głos w wyborach powszechnych na NSDAP. Późniejszy Führer nigdy tego hierarchom nie zamierzał zapominać.

Konkordaty Watykanu

Watykan stracił resztki swoich wielkich wpływów na władców Europy w 1870 roku, po zjednoczeniu się Włoch. Wcześniej Pius VII doznał upokorzenia ze strony Napoleona Bonaparte, który w chwili koronacji wziął koronę z jego ręki i sam ją założył sobie na głowę. Od 1870 roku Watykan administracyjnie funkcjonował jak każde inne państwo świeckie. Drogą do uzyskania większych wpływów poza swoimi granicami, stał się konkordat. Tak nazwana została umowa międzypaństwowa zawierana przez Watykan z innym krajem. Do 1933 każda próba podpisania takiej umowy z kolejnymi rządami niemieckimi była nieudana. Głównie dzięki silnej reprezentacji SPD w Reichstagu. Reprezentująca głos katolików w niemieckim parlamencie partia „Centrum”, nie miała wielu reprezentantów w parlamencie i umowa przez długie lata nie doszła do skutku. Głównym negocjatorem Konkordatu od końca pierwszej wojny był późniejszy sekretarz stanu w gabinecie Piusa XI i jeszcze późniejszy papież Pius XII, wspomniany przeze mnie kardynał Eugenio Pacelli.

SPD przeciwko Konkordatowi

Problemem dla SPD nie był sam konkordat, ale warunki stawiane przez kościół, który domagał się dominującej roli w Republice Weimarskiej. Ówczesny Nuncjusz Pacelli oczekiwał, że przynajmniej Niemcy powrócą do korzeni rycerskiej Europy z przed reformacji XVI wieku i papież znowu stanie się głową zachodniej cywilizacji. Takie warunki były nie do przyjęcia przez nowoczesne państwo europejskie, w szczególności w państwie, które jako pierwsze przyjęło prawo: jaki król, taka religia przewodząca w państwie. Każda dyktatura buduje swoją pozycję na strachu. Dyktatury religijne nie odróżniają się w tym od tych świeckich. Rosnące wpływy komunistów były ku temu bardzo dobrym powodem, aby Pius XI porozumiał się z nowym Kanclerzem. Kuria Rzymska spodziewała się, że konkordat z rosnącymi w siłę Niemcami podniesie jej upadły statut na arenie międzynarodowej, oraz pozwoli hierarchom kościoła na spokojne rezydowanie i prowadzenie katolickiej ewangelizacji. Podobnie myślał Führer. Podpisanie konkordatu z Piusem XI podniesie statut rodzącej się III Rzeszy i zapewni jej miejsce na arenie międzynarodowej. Najważniejsze w tym miejscu jest stwierdzenie: czy jeżeli występują dwa podobne cele, to obu stronom chodzi o dokładnie to samo? Tak, o korzyści, ale każdej ze stron o korzyści dla siebie.

Wódz jest "za"

Führer miał wszystko poukładane. Wodzowi chodziło o uzyskanie w Niemczech władzy absolutnej, o przyjęcie przez parlament „ustawy o pełnomocnictwach (Ermächtigungsgesetz)”. Potrzebował do tego głosów katolickiej partii Centrum. Na przeszkodzie do korzystania z pełni władzy stał prezydent Hindenburg (który zmarł 2 sierpnia 1934 roku). Zgodził się podpisać pełnomocnictwo tylko pod jednym warunkiem. Hitler otrzyma poparcie konstytucyjnej większości niemieckich posłów. Do tego niezbędne były głosy katolickich posłów partii „Centrum”. Ustawa została przyjęta 23 marca 1933 roku. Posłowie partii Centrum nie mieli pojęcia, że zgoda na „ustawy o pełnomocnictwach” doprowadzą do tego, że konkordat (podpisany 20 lipca 1933) gwarantujący status prawny dla działania katolickich podmiotów, w rzeczywistości stanie się martwym prawem, a ich samych kolejne ustawy, przyjmowane już bez obowiązku złożenia pod nimi podpisu prezydenta, zmuszą ich samych do delegalizacji własnej partii. Tylko III Rzesza zyskała na podpisaniu konkordatu. O Piusie XII i jego działalności, bierności z okresu II Wojny Światowej, powstanie osobny materiał. Jak wielu w historii, jest to postać dramatyczna, osadzona w trudnym czasie.  

Swoimi Słowami
Najważniejsze pytanie do Piusa XII dotyczące „linii szczurów”, brzmi podobnie do tego, które stawia się dzisiaj Janowi Pawłowi II w innej sprawie: „Czy wiedział?” Po otworzeniu archiwum Piusa XII najczęściej pada odpowiedź wiemy, że nic nie wiemy. Ilu hierarchów wspierało nazistów i faszystów? Tego także nie wiemy. Przewija się jedno nazwisko.
Cytaty
 

Alois Hudal    

Austriacki biskup  Alois Hudal   przeszedł do historii jako brunatny biskup. Płomienne przemówienie wygłoszone przez niego 1 maja 1933 roku, w Santa Maria dell‘ Anima, to dowód, w jaki sposób narodowy socjalizm potrafił zmanipulować i okłamać całe masy, aby tylko osiągnąć swoje cele w drodze do władzy. Hudal fascynację narodowym socjalizmem opisuje w książce pt. „Podstawy narodowego socjalizmu” napisanej w 1936 roku. Książka była dedykowana Adolfowi Hitlerowi i wg wielu informacji, wódz otrzymał jeden egzemplarz z dedykacją. Nie ma nigdzie informacji, czy książka została przeczytana, ale wielokrotnie była wykorzystywana propagandowo. Trudno jest pojąć, jak to się stało, że wykształcony, katolicki biskup nie zauważył zła, jakie ze sobą przynosi nazizm. Alfreda Rosenberg bardzo często wyprowadzał katolików z błędu, mówiąc wprost, że w III Rzeszy nie ma miejsca dla Niemca katolika, jest miejsce tylko dla Niemca narodowego socjalisty. Hudal zdawał się nie słyszeć co mówią naziści. Wolał trwać przy swoi zdaniu a swoją wierność wobec nazistów, zachował do końca życia. Pozostawione przez niego notatki, listy, są jednym wielkim aktem oskarżenia wobec tej postaci.

SSmani w habicie

„Linia szczurów” była także nazywana „linią klasztorów” ponieważ drogi do Ameryki Południowej, Republiki Południowej Afryki i na Bliski Wschód, miały swoje przystanki w katolickich klasztorach Południowego Tyrolu w Bolzano i Merano. Powojenny Południowy Tyrol stał się miejscem, w którym naziści mogli w spokoju przeżyć przez wiele lat. Wojska amerykańskie się wycofały, miejscowi nie porzucili sympatii narodowo-socjalistycznych. 

Swoimi Słowami
Na swoją podróż do „Przylądka Dobrej Nadziei” w Południowym Tyrolu czekali Mengele, Eichmann, Priebke, Stangl… I tysiące innych.
Cytaty
Krunoslav Draganovic

Biskup Hudal jest najbardziej znanym przemytnikiem narodowych socjalistów. W swoim haniebnym „dziele ratowania” od procesów zbrodniarzy nazistowskich nie był odosobniony. Chorwacki franciszkanin  Krunoslav Draganović wspomagał chorwackich nazistów jeszcze w czasie, kiedy działania wojenne trwały. Po wojnie wspomagał wysokich stopniem oficerów SS. Działalność Draganovicia jest podobną, do tej z jakiej słynął biskup Hudal. Fascynacja ruchami narodowymi, wspieranie marionetkowych faszystów Ustaszy w Chorwacji i pomoc zbrodniarzom uciec od sprawiedliwości. Ustasze prowadzili na podległym terytorium czystki etniczne eliminując Żydów, Serbów i Romów. Lider tego ugrupowania Ante Pavlieć przyznał po latach, że jest dumny z wymordowania blisko sześciuset tysięcy ludzi. Według historyków liczba pomordowanych jest szacowana od trzystu tysięcy aż po milion osób. Wraz z końcem wojny bogatsi Ustasze zgłaszali się do Draganovicia, aby pomógł im w ucieczce. Mnich przebierał zbrodniarzy w habity, wręczał nowe dokumenty, kupował bilety do Ameryki Południowej. Nigdy nie odpowiedział za to, że pomógł uciec wielu zbrodniarzom wojennym.

Amerykanie pomagają Barbie

W działaniach Draganovicia swoją czarną kartę zapisał amerykański wywiad. Jednym z nazistowskich dygnitarzy, którym pomagał w ucieczce był   Klaus Barbie , szef Gestapo w Lyonie, nie bez powodu nazwany „katem Lyonu”. Amerykanie, w zamian za współpracę Barbiego zaproponowali pomoc w jego ucieczce z Europy. Z kolei kontakty duchownego mieszkającego w rodzącej się Jugosławii wykorzystało CIA. Duchowny stał się agentem agencji i przekazywał informacje na temat komunistycznego rządu Jugosławii.

W katolickich klasztorach więcej ssmanów niż zakonników?

Badania austriackiego prof. Geralda Steinachera Geralda Steinachera, w wielu miejscach dowodzą, że klasztory katolickie były przepełnione niemieckimi SS-manami czekającymi, aby wyruszyć w dalszą drogę.[5] Wywiad amerykański, któremu można wystawić wiele negatywnych ocen za ochronę wielu zbrodniarzy i wywożenie ich do Ameryki Południowej oraz na Bliski Wschód, doliczył się co najmniej dwudziestu organizacji mających powiązania z Watykanem. Instytucje ukrywały, przebierały, budowały nową tożsamość, załatwiały oryginalne dokumenty i kupowały bilety w podróż do nazistowskiej ziemi obiecanej. W drogę morską niemieccy i austriaccy towarzysze wyruszali najczęściej z włoskich portów w Genui, Trieście, Cagliari i Liverno. Rzadziej korzystali z portów w Hiszpanii czy Francji.      

Juan Peron

Przywódcy, tacy jak  Juan Peron   Juan Peron w Argentynie, bardzo chętnie przyjmowali zbiegów z Europy, ale nie za darmo. W zamian za paszport, prawo do spokojnego pobytu oczekiwał ich pomocy w budowaniu przemysłu motoryzacyjnego, zbrojeniowego i systemu bezpieczeństwa. W tym ostatnim byli fachowcami. Przybywający do Argentyny nie mogli przyjeżdżać z pustymi rękami. Liczyły się pieniądze, surowce, dzieła sztuki, stopnie naukowe i nowoczesne technologie, najlepiej wojskowe. 

Swoimi Słowami
Każde zwycięskie państwo cynicznie korzystało z wiedzy i dokonań nazistowskich inżynierów. Część z tego dorobku wykorzystano w pokojowych zamiarach, ale za najważniejsze z technologii były uznane te wojskowe.
Cytaty
Pierwsi uciekają najwyźsi stopniem

Najbardziej znanymi nazistami, którzy skorzystali z „linii szczurów” byli: Josef Mengele, Adolf Eichmann, Alois Brunner (deportował Żydów z Francji i Słowacji do obozów zagłady),  Walter Rauff Walter Rauff (konstruktor komór gazowych), Franz Stangl komendant dwóch obozów śmierci w Treblince i Soboborze, Gustav Wagner (zastępca Stangla, komendanta obozu w Sobiborze), Ante Pavlić (winny czystek etnicznych na ludności Żydowskiej, Serbskiej i Romskiej) czy Klaus Barbie (odpowiedzialny za masowe mordy w Lyonie).

Swoimi Słowami
Uciekinierzy cieszyli się względnym spokojem w Argentynie, Boliwii, Brazylii i Chile, Republiki Południowej Afryki Syrii, a nawet Japonii. Po drugiej stronie były ofiary, bliscy ofiar, którzy nie zamierzali odpuścić i całe życie poświęcali na to, aby sprawiedliwości stało się zadość.
Cytaty
Wiesenthal

Najsłynniejszym łowcą nazistów był  Szymon Wiesenthal . Wiesenthalowi przypisuje się odnalezienie i postawienie przed sądami blisko tysiąc byłych ss-manów. Głównym celem, jaki sobie postawił, to Adolf Eichmann. Przez wiele dekad opinia światowa była przekonana, że to właśnie on zlokalizował jego miejsce pobytu w Argentynie. Prawda jest trochę inna. Im dalej od wojny, tym zainteresowanie rządów państw zachodu. W szczególności rząd Republiki Federalnej Niemiec, tracił zainteresowanie ściganiem zbrodni nazistowskich. Szymon Wiesenthal zaczął tracić swoje wpływy i środki. Potrzebny był międzynarodowy sukces.

Sprawa Eichmanna

Mosad posiadał wiedzę, że wróg publiczny nr. Izraela znajduje się w Argentynie. Agenci poszukiwali go tam wielokrotnie. W Argentynie przebywał także nikomu nieznany bliżej Gerhard Klammer. Młody niemiecki student, który jeszcze w ojczyźnie obejrzał wiele filmów poświęconych obozom koncentracyjnym. Wstrząśnięty wyjechał z postanowieniem, że nigdy nie wróci. W Argentynie pracował w firmie budowlanej, zatrudniającej sporą grupę byłych nazistów. Jednym z jego kolegów był Ricardo Klement. W 1957 roku Klamer złamał swoje postanowienie powrócił do Niemiec i w rozmowie z przyjaciółmi zwierzył się, że pracuje z  Adolfem Eichmannem . Jego przyjacielem był pastor Pohl. Od razu zaczął go zachęcać do przekazania informacji odpowiednim służbom. Pastor pełnił posługę kapelana w nowo utworzonej Bundeswehrze. Przełożonym pastora był ewangelicki biskup Hermann Kunst. To Kunst, któremu Pohl wszystko opowiedział, zwrócił się z informacjami o Eichmannie do prokuratora generalnego Hesji Fritza Bauera, a ten, po wielu trudnościach, skontaktował się z szefem Mosadu, Iserem Harelem. Mosad otrzymał od premiera Ben Guriona zielone światło do działania. Rozkaz sprowadzenia zbrodniarza do Izraela za wszelką cenę i wszelkimi metodami. Zadanie zostało wykonane i Eichmann w maju 1960 roku został zatrzymany i przemycony. W kwietniu 1961 roku rozpoczął się jego proces, w którym został skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano 31 maja 1962 roku. Operacja Mosadu odbiła się głośnym echem na świecie. Argentyna domagała się wyjaśnień i zażądała wydania Eichmanna. Władze Izraela nie przyznawały się do wysłania agentów i porwania Austriaka do Argentyny. Światu ogłoszono, że Szymon Wiesenthal, pracownicy jego biura dokonali niemożliwego i namierzyli cel, odkryli jego adres, codzienną drogę z domu do pracy. Wisenthal był idealnym kandydatem, który mógł wziąć na siebie całą odpowiedzialność, co przyniosło mu dodatkową sławę oraz wpłaty na rozszerzenie działalności.

Beate policzkuje Kiesengera

Małżeństwo Klarsfeldów  Beate i Serge, znani byli z bardzo kontrowersyjnych, ale zarazem skutecznych metod poszukiwania niemieckich zbiegów. Beate wymierzyła jeden z najsłynniejszych policzków świata. 7 listopada 1968 zachodnioniemiecki kanclerz Kurt Georg Kiesinger, w trakcie konwencji CDU odbiera wiele słów uznania dla jego polityki. Beate, przy pomocy całego swojego wdzięku dostała się w miejsce, z którego ma tylko kilka metrów do Kiesengera. W ułamku sekundy wyprowadza cios z otwartej dłoni i wykrzykuje „nazista, nazista”. Za wymierzenie symbolicznej sprawiedliwości została skazana na jeden rok więzienia. Dzięki jej akcji, wielu czynnych polityków dawnej NSDAP po cichu zaczęło się odsuwać w cień. Do najsłynniejszych zbiegów z Ameryki Południowej, których zlokalizowali Klarsfeldowie należał Klaus Barbie.

Stangl i Wagner

Komendant z Treblinki i Sobiboru,  Franz Stangl  Franz Stangl mieszkał z rodziną w Sao Paulo i był przekonany o tym, że nie grozi mu żadne niebezpieczeństwo. W przeciwieństwie do swojego zastępcy z Sobiboru, Gustava Wagnera, nie wystraszyły go działania Mosadu, Wiesenthala czy Klarsfeldów. Wiedział o wyznaczonej nagrodzie za informacje o tym jak się teraz nazywa, gdzie mieszka i gdzie pracuje. Wiedział, że po sukcesie i zatrzymaniu Eichmanna rządy Niemiec Zachodnich i Austrii z nowym entuzjazmem zaczęły poszukiwać swoich obywateli powiązanych z III Rzeszą. Nie jest wiadome, kto i w jakich okolicznościach zdradził nową tożsamość Stangla. W konsekwencji donosu 28 lutego 1967 roku brazylijska policja dokonała jego aresztowania. Od razu w kolejce o ekstradycję upomniały się Austria, Izrael, Polska i RFN. Brazylia wydała go Niemcom. W procesie zeznawało wielu byłych więźniów obozu w Sobiborze. 22 grudnia 1970 roku został skazany na dożywocie. Jego zastępca,  Gustav Wagner  Gustav Wagner po tym, kiedy cały świat obiegła informacja o wydaniu kary śmierci na Eichmanna, stał się ostrożny. Panikować zaczął od dnia, kiedy w brazylijskiej prasie, dzięki staraniom Wiesenthala, ukazały się artykuły o tym, że jego tożsamość, pod jaką się ukrywa, nie stanowi już tajemnicy. Obawiając się porwania przez Mosad albo inne służby, sam zgłosił się na policję prosząc o ochronę. Po potwierdzeniu jego prawdziwej tożsamości przez jednego z byłych więźniów Sobiboru, został zatrzymany przez brazylijską policję. W wyniku problemów z procedurą nie został nigdy deportowany do Europy. Został odnaleziony martwy w swoim brazylijskim domu.

Mengele ucieka sprawiedliwości

Najdłużej poszukiwanym, znanym na całym świecie zbrodniarzem, był Josef Mengele. Dzięki wsparciu finansowemu rodziny w lipcu 1949 r. Mengele wyemigrował do Argentyny pod fałszywym nazwiskiem. Do 1956 r. Mengele miał już ugruntowaną pozycję w Argentynie i czuł się na tyle bezpiecznie, że otrzymał obywatelstwo jako José Mengele. W 1959 rodzina poinformowała go, że prokuratura zamierza wystąpić o jego zatrzymanie i ekstradycję. Uciekł do Paragwaju. W 1960 roku uzyskał obywatelstwo nowe obywatelstwo. Porwanie Eichmanna było zimnym prysznicem dla wszystkich nazistów. Mengele utracił całą pewność siebie i już pod kolejnym, zmienionym nazwiskiem wyjechał do Brazylii. 7 lutego 1979 roku doznał udaru i utonął zażywając kąpieli w jednym z ośrodków wypoczynkowych.

Do portu

Tak kończą się niektóre życiorysy zbrodniarzy, którzy nie mieli odwagi stanąć ze sprawiedliwością oko w oko. Czy kościół katolicki kiedykolwiek zechce przyznać się do chociaż częściowego współudziału w ukrywaniu zbrodni? Nie sądzę. Odtajnienie akt Piusa XII to ważny krok w przyszłość, ale czy to jest krok w stronę sprawiedliwości?

Linia szczurów, linia klasztorów, linia Amerykanów, linia Brytyjczyków…  

Szacuje się dzisiaj, że z kilkudziesięciu tysięcy zbrodniarzy nazistowskich, kilkuset tysięcy strażników obozowych, członków Waffen SS sprawiedliwą karę poniosło zaledwie kilka tysięcy. Reszta albo miała bardzo dużo szczęścia, albo to szczęście kupili na wolnym rynku u Zachodnich Aliantów.

To już zupełnie inne pytanie.

 

[1] „Tragedia Ludendorffa. Studium krytyczne oparte na osobistych wspomnieniach generała i jego czasów”, W. Brücker; Rauschenbusch 1953, s. 107

[2], „Rozmowy z Hitlerem” H. Rauschning; Zurych i Nowy Jork 1940, s. 50–53.

[3] Z tekstu  expose Adolfa Hitlera: Deklaracja rządu Rzeszy [w:] Protokoły Reichstagu 1933, 2. sesja, 23 marca 1933, s. 23–33, tu s. 31.

[4] „Tygodnik Powszechny”, nr 7 z dnia: 18.02.2001.

[5] „Zbiegli naziści. Jak hitlerowscy zbrodniarze uciekli przed sprawiedliwości” Gerald Steinacher; Wydawnictwo Czarne; 2015 rok.

 

Lubisz moją twórczość?
Podobają się tobie moje filmy?
Postaw mi kawę w serwisie Buy Coffe
Obojętnie jaką, to Ty zapraszasz. 

 

Swoimi Słowami

Swoimi Słowami
Każdego dnia pokazuję i piszę swoje życie od nowa
Swoimi Słowami
Swoimi Słowami

 

 

 

w O historii
Odsłon: 246

Dodaj komentarz

Wyślij

baner swoimislowami