21 stycznia 1944 roku Bronisław Pietraszewicz „Lot”, dowódca plutonu „PEGAZ”, otrzymał rozkaz przeprowadzenia zamachu na kata Warszawy, dowódcę SS i Policji na dystrykt Warszawski, Franza Kutschere. Rozkaz został wydany przez Kierownictwa Walki Podziemnej, a osobiście, wydał go Generał Emil Fieldorf „Nil”. Wraz z objęciem przez Kutscherę stanowiska dowódcy, w dystrykcie Warszawskim rozpoczęły się akcję terroru i prześladowań Polaków, jakich nie pamiętano od początku wojny. Armia Krajowa postawiła sobie za punkt honoru, zlikwidowanie zbrodniarza. Operacja została wykonana 1 lutego 1944 roku. Przygotowania do operacji trwały długo dłużej. Co ciekawe, Kutschera, to kolejny Austriak, który w swoim okrucieństwie, podejmowanych decyzjach, przewyższał rdzennych Niemców.
Generalne Gubernatorstwo
Od 30 września 1939 roku, od dnia wkroczenia do Stolicy wojsk niemieckich, Warszawa stała się miastem okupowanym. Skala terroru, prześladowanie ludności polskiej, stosowane przez niemieckie władze zaskoczył wszystkich, którzy pomimo dramatu całej Ojczyzny, chcieli wierzyć w to, że pomimo wszystko, nie będzie ona tak krwawą i bezwzględną. Hans Frank, gubernator Generalnego Gubernatorstwa, nie zamierzał tolerować żadnych przejawów polskości i zalecił policji i SS likwidowanie wszelkich objawów organizowania się podbitych Polaków.
Na terenie Generalnego Gubernatorstwa funkcjonował rozbudowany aparat opresji „Sicherheitspolizei” SIPO. Były to połączone jednostki gestapo, policji kryminalnej, SD, oraz wielu pomniejszych formacji policyjnych, jak straż kolejowa, straż graniczna czy przemysłowa. Pod rozkazami SIPO służyli wszyscy granatowi policjanci, polska policja, której postawiono pomniejsze zadania porządkowe.
Warszawa przed wrześniem 1939
W sierpniu 1939 roku Warszawa była jednym z największych miast Europy, często nazywanej Paryżem Północy lub Wschodu. Tuż przed atakiem Niemców na Polskę w Warszawie mieszkało ponad milion trzysta siedem tysięcy obywateli, w tym blisko trzysta pięćdziesiąt tysięcy społeczność Żydów Polskich. Do lipca 1944 ludność Warszawy spadła do dziewięciuset dwudziestu tysięcy. Mieszkańcy Warszawy skurczyli się o Żydów Polskich, którzy byli prześladowani w pierwszej kolejności. Po Powstaniu Warszawskim w Warszawie pozostało mniej niż sto sześćdziesiąt tysięcy.
To nie tylko okupacja
Jeszcze zanim wojska niemieckie przekroczyły granice polskie, 22 sierpnia 1939 roku Adolf Hitler w Oberszalbegru wygłosił słynne przemówienie do dowódców 
Wermachtu, w którym zapowiedział, że wraz z postępem wojsk, tuż za nimi, będą podążać oddziały Totenkompf, mające jedno zadanie: likwidować polską ludność miejscową.
Wermacht nie chciał być pozbawiony tej formy walki z Polakami i tylko w samym 1939 roku, żołnierze niemieccy dopuścili się zbrodni na cywilach. Bombardowanie Wielunia, zbrodnie w Palmirach, Wawrze, aresztowania wykładowców Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, pokazały Polakom, że okupacja będzie bardzo brutalna i bezwzględna.
Aleja Szucha, Więzienie na Pawiaku
Symbolem terroru i kaźni Warszawy, narodu polskiego, Żydów Polskich pozostaje katownia Gestapo przy Aleja Szucha oraz więzienie na Pawiaku. Decyzje zapadały w budynku przed wojną nazywanym Willą Gawrońskich. To tam urzędowali dowódcy policji i SS na dystrykt Warszawski. O ile polskie ofiary aparatu terroru na Pawiaku, krok po kroku, można odtworzyć na podstawie wielu dokumentów, o tyle nie jest to możliwe w przypadku ofiar żydowskich, w szczególności po powstaniu w getcie.
Instytut Pamięci Narodowej szacuje dzisiaj, że na blisko sto tysięcy więźniów, trzydzieści siedem tysięcy zostało zamordowanych przez hitlerowców. Zabijanie, terror, aresztowania, łapanki na ulicach stały się codziennością na ulicach Warszawy.
Dowódcy SS i Policji w Dsytrykcie Warszawskim
Zanim swoje stanowisko objął Franz Kutschera, przed nim głównymi dowódcami byli
Od listopada 1941 do kwietnia 1943 roku SS-Brigadeführer Ferdinand von Sammern-Frankenegg. Karl -Heinrich Brenner, SS-Oberführer, został tymczasowym dowódcą na przełomie kwietnia i maja 1943 roku. Krótko przed Kutscherą, funkcję tę sprawował Jurgen Strop, kat getta warszawskiego. SS-Brigadeführer Franz Kutschera objął funkcję 25 września 1943 roku. Następcą zlikwidowanego Kutschery został SS-Oberführer Paul Otto Geibel, który swoją funkcję pełnił od marca 1944 aż do końca okupacji.
Pierwszymi rozkazami wydanymi przez Kutscherę dotyczyły podwyższenia ogólnej liczby publicznych egzekucji i ulicznych łapanek. Kolejnymi było wzmożenie tropienia polskiego podziemia wraz z aresztowaniem wszystkich, najmniej podejrzewanych o służbę okupowanej Polsce. W wyniku działań Kutschery uciśniona Warszawa jeszcze bardziej odczuła ciężar zbrodni popełnianych przez Nazistów. Kierownictwo Walki Podziemnej zdecydowało o wpisaniu dowódcy SS na listę do likwidacji. Tylko pomiędzy wrześniem, a listopadem 1943 wydał ponad pięć tysięcy wyroków śmierci na Warszawiaków.
Zadanie nie było łatwe. Po udanym zamachu na Reincharda Heydriecha z maja 1942 roku w Pradze wszyscy dowódcy, wyżsi funkcjonariusze SS i policji otrzymali obowiązkowe rozkazy o stosowaniu najwyższych procedur bezpieczeństwa. Franz Kutschera starał się ściśle stosować się do tych zaleceń, ale nie uniknął błędów, które pomogły zamachowcom przeprowadzić powierzone trudne im zadanie.
Procedury zalecały, aby miejsce zamieszkania nie było odległe od miejsca pracy, oraz aby trasa dojazdu była bliska oddziałom policji, wojska czy SS. Zalecano zakrywać dystynkcję, zmiany samochodów, zmiany trasy, oraz niepodróżowanie w odkrytych samochodach, zalecano siadać nie na tylnej kanapie, ale np. obok kierowcy. Wszystkie pojazdy powinny zostać dodatkowo opancerzone.
Polowanie na Kutscherę
Rozpoczęło się polowanie na Kutscherę. Wywiad Armii Krajowej dysponował szczątkowymi informacjami, nie mając niczego, poza miejscem pracy, stopniem oraz ogólnym opisem. Wywiadowcy początkowo nie dysponowali nawet zdjęciem, które zostało pokazane „Rayskiemu” i „Żakowi” w drugiej fazie prowadzonej obserwacji.
Jako pierwszy na trop Kutschery wpadł Aleksander Kunicki pseudonim „Rayski”, Szef komórki wywiadu „PEGAZ-
a”. Każdego ranka wywiadowcy ustalali wszystkich wjeżdżających i opuszczających aleję Szucha z miejsca, gdzie było to możliwe, ponieważ był to obszar zamknięty dla postronnych i wstęp posiadali tylko funkcjonariusze gestapo i SS. Obserwację prowadzono także w okolicy budynku na Alejach Ujazdowskich 23, w Willi Gawrońskich, gdzie urzędował dowódca policji i SS. Wszystkie obserwacje miały na celu dokładne ustalenie, czy Franz Kutschera przemieszcza się po Warszawie, czy pracuje tylko w Willi Gawrońskich.
Kunicki obserwował Willę od strony ulicy Piusa IX, (dzisiaj ulicy Pięknej) i udało mu się dostrzec Kutscherę, który pomimo starań, nie zawsze zakrywał swoje dystynkcję, oraz nie zmieniał samochodów ani trasy, którą pokonywał każdego dnia. „Rayski” upewnił się, że pasażerem opancerzonego Opla Admirała o numerze rejestracyjnym SS- 20795 był właśnie Kutschera. Rozpoczął dokładniejsze obserwacje, skąd pojazd wyjeżdża i każdego dnia zbliżył się do Alei Róż, aby ustalić, że Franz Kutschera mieszka w kamienicy Mikołaja Szelechowa.
Kamienica była obstawiona przez wartowników, w podwórzu mieściło się nawet stanowisko karabinu maszynowego. Jedno z najważniejszych zadań wywiadu zostało wykonane.
Drugie rozpoznanie
Drugi etap obserwacji dotyczył godzin pracy obiektu. Ustalono, że przyjazdy do pracy odbywały się regularnie około godziny dziewiątej. Powroty do domu nie były już tak regularne. To stanowiło pewną trudność. Kolejną trudnością było miejsce, w którym miał się odbyć zamach. Chociaż Aleja Róż nie była częścią niemieckiej dzielnicy rządowej, to pozostała reprezentacyjną częścią Warszawy, w której mieszkali okupanci.
17 grudnia Kunicki zameldował o swoich obserwacjach Adamowi Borysowi „Pługowi”, a ten przekazał meldunek Generałowi Nilowi. Zgodnie z wyrokiem śmierci wydanym na generała SS, Nil wyznaczył do wykonania zadania „PEGAZ”.
24 grudnia Kunicki otrzymał rozkaz dokładniejszego wywiadu. Wywiad miał potwierdzić ze stu procentową pewnością, że zaobserwowany oficer to faktycznie Kutschera. Kunicki miał także podać szczegółowe informacje dotyczące ochrony budynku, liczby wartowników, gniazd karabinów i wszystkich szczegółów niezbędnych do przeprowadzenia akcji.
To w trakcie drugiego etapu rozpoznania ustalono regularne przyjazdy Kutschery oraz jego bardzo nieregularne powroty na Aleję Róż. W rozpoznaniu uczestniczyły Anna Szarzyńska Rewska „Hanka”, Maria Stypułkowska-Chojecka „Kama” i Elżbieta Dziębowska „Dewajtis” oraz Ludwik Żurek „Żak”. Rozpoznanie było prowadzone zarówno od Alei Ujazdowskich, jak i od ulicy Koszykowej. Najważniejsze zostało ustalone: oficer zauważony przez Kunickiego to był Franz Kutschera, a po drugie, dzięki Ludwikowi Żurkowi „Żakowi” pracownikowi polskiej policji kryminalnej, udało się zdobyć informacje z biura meldunkowego, że Kutschera faktycznie mieszka na Aleji Róż 2, w kamienicy Mikołaja Szelechowa.
Wywiad zakończył swoją pracę.
"Lot" przygotowuje akcję
Raport zawierał wszystkie niezbędne informacje dla powodzenia całej operacji. Kutschera poruszał się jedną limuzyną, sporadycznie korzystając z auta zastępczego. Jeżeli nie poruszał się krótszą trasą przez Aleje Ujazdowskie, to korzystał z dwóch innych tras prowadzących przez ulicę Koszykową i Piękną. Były to jednak bardzo sporadyczne przypadki. Dzięki służbie w polskiej policji kryminalnej Ludwik Żurek „Żak” pod pozorem prowadzonego śledztwa, dostał się do Willi i ustalił, że w budynku było stałych ośmiu wartowników uzbrojonych w pistolety zwykłe i ręczne maszynowe oraz posiadali granaty. Ustalono, że bez względu, z której strony auto z generałem by nie nadjechało, to nigdy nie zatrzymywało się ono na ulicy, ale bezpośrednio wjeżdżało na ogrodzony teren. Dowódcy zawsze towarzyszył jego adiutant, zasiadający na tylnej kanapie.
Kluczowe dla planowania całej operacji były raporty Marii Stypułkowskiej-Chojeckiej „Kamy”. Podkreślała ona, że nie uda się zastrzelić generała przy wsiadaniu do samochodu. Samochód celowo ustawiano blisko bramy, generał pojawiał się na kilka sekund i znikał w jego wnętrzu. Dodatkowo przed wejściem do kamienicy pojawiał się wartownik uzbrojony w pistolet maszynowy. Wraz z wyjazdem samochodu z Alei Róż ruch był blokowany i samochód bez zatrzymywania skręcał w Aleje Ujazdowskie. Zauważyła ona także, że w przypadku wjazdu na dziedziniec Willi pod numerem 23 blokowania już nie było, a wielokrotnie kierowca Kutschery przepuszczał pojazdy będące na prawym pasie. Kolejna kluczowa informacja z raportu „Kamy” dotyczyła trasy, jaką pokonywał Kutschera. W godzinach porannych nie zdarzało się, aby wybrał on inną drogę niż ta najkrótsza do pokonania. Droga powrotna była trudniej do ustalenia ze względu na różne godziny końca pracy oraz wybieranie powrotu przez ulicę Piękną.
Bronisław Pietraszewicz „Lot” przystąpił do przygotowania akcji.
12 Bohaterów
Jedną z najważniejszych decyzji było wyznaczenie zamachowców. W skład grupy wykonującej wyrok weszło dwunastu ludzi:
Łączniczki-wywiadowczynie: Elżbieta Dziębowska „Dewajtis”, Anna Szarzyńska-Rewska „Hanka”, Maria Stypułkowska-Chojecka „Kama”.
Wykonawcami zamachu wyznaczono: Bronisław Pietraszewicz „Lot” i Ryszard Jesiołowski „Żbik”, zastąpiony później przez Zdzisława Poradzkiego „Kruszynkę”. „Żbik” został postrzelony rękę w trakcie ucieczki 28 stycznia, wraz z „Kruszynką” został zatrzymany do kontroli przez patrol, w trakcie powrotu do domu z odwołanej, pierwszej próby zamachu. Postrzał w rękę zakończył się jej amputacją.
Ubezpieczeniem zamachu mieli się zająć Zbigniew Gęsicki „Juno”, Henryk Humięcki „Olbrzym”, Stanisław Huskowski „Ali” i Marian Senger „Cichy”.
Kierowcami byli Bronisław Hellwig „Bruno”, Michał Issajewicz „Miś” i Kazimierz Sott „Sokół”.
Drugą ważną kwestią było miejsce, w którym zamierzano wykonać wyrok. Pierwszą propozycją było zablokowanie drogi na krótkiej Alei Róż, ale Kunicki przekonał Pietraszewicza, że zamachowcy, jeżeli nawet uda im się zastrzelić generała, zostaną całkowicie odcięci i nie będą mieli drogi ucieczki. Pozostały więc Aleje Ujazdowskie. Wywiadowcy policzyli, że odległość pomiędzy wyjazdem z Alei Róż a miejscem urzędowania wynosiła 140 kroków. Ostatecznie wyznaczono miejsce pomiędzy skrzyżowaniem Alei Ujazdowskich z ulicą Chopina i skrzyżowaniem z dzisiejszą ulicą Piękną.
Za pierwszym razem
„Lot” postanowił, że zamach zostanie dokonany 28 stycznia w godzinach porannych. Od 8:45 wszyscy zamachowcy byli na wyznaczonych pozycjach. Akurat w tym dniu Franz Kutschera nie wyjechał do pracy. „Lot” wycofał swoich żołnierzy. Część wracała samochodami, a część na pieszo. Podzielili się na pary, aby nie wzbudzać podejrzeń. Bronisław Hellwig „Bruno” i Zbigniew Gęsicki „Juno” nie mieli przy sobie niczego, co by mogło wzbudzić jakiekolwiek podejrzenia. Ryszard Jesiołowski „Żbik” i Zdzisław Poradzki „Kruszynka” posiadali przy sobie broń i fotografię Kutschery. Naprzeciwko obu par Akowców wyszedł patrol żandarmerii. „Bruno” i „Juno” przeszli niepokojeni przez Niemców. „Żbik” i „Kruszynka” zostali zatrzymani. Pozostała im ucieczka. Niemcy otworzyli ogień do uciekających. „Żbik” otrzymał bardzo poważne rany ręki, w wyniku której musiano dokonać jej amputacji.
1 luty 1944, godzina 9:10
Akcja została przeniesiona na dzień 1 lutego. Przed godziną dziewiątą rano Maria Stypułkowska-Chojecka „Kama” zawiesiła sobie pelerynę na prawą rękę i przeszła na drugą stronę ulicy. Po sekundzie do krawędzi chodnika podeszła Elżbieta Dziębowska „Dewajtis” wyciągając białą torebkę, także postanowiła przejść na drugą stronę ulicy. Anna Szarzyńska-Rewska „Hanka” widząc przechodzącą przez ulicę „Dewajtis”, podeszła do Bronisława Pietraszewicz „Lota” przekazując mu ustnie, że samochód z Kutscherą pojawił się na Alejach Ujazdowskich. „Lot” zdjął kapelusz.
Była godzina 9:10, 1 lutego 1944 roku.
Michał Issajewicz „Miś” kierujący skradzionym kilka dni wcześniej Adlerem Trumpf Juniorem, zatarasował drogę Oplowi Kutschery. W tym samym momencie „Lot” z kilku metrów zaczął strzelać do generała SS. Od drugiej strony ostrzał rozpoczął „Kruszynka”. „Miś” wyskoczył z samochodu i wraz z „Kruszynką” wyciągnęli z Opla rannego Kutscherę i rozpoczęli przeszukanie. Jednym z zadań było zdobycie ważnych dokumentów, których nie znaleziono, ale zabrali teczkę nazisty. „Miś” dobił Kutscherę.
Zaczęła się walka z Niemcami. Chaos opisuje Maria Stypułkowska-Chojecka „Kama”. Obserwowała najpierw z ulicy, a potem z bramy, jak coraz więcej 
niemieckich żołnierzy ostrzeliwało zamachowców. Mając przeszkolenie strzeleckie, potrafiła ocenić, że nie uda się wszystkim opuścić miejsca zamachu. W bramie spotkała Elżbietę Dziębowską „Dewajtis” i obie z przerażeniem zobaczyły coraz więcej niemieckich mundurów. Nikt z Niemców nie zainteresował się dwoma wystraszonymi kobietami. Cała akcja trwała około 90 sekund. „Kama” i „Dewajtis” nasłuchiwały z bramy wybuchów granatów. Rozpoznały huk produkowanych przez polskie podziemie „filipnek”.
Po pierwszym szoku wywołanym strzałami z pobliskich okien odezwała się kanonada w stronę polskich żołnierzy. Jako pierwszy ranny w brzuch został dowodzący akcją Bronisław Pietraszewicz „Lot”. Kolejnymi postrzelonymi byli Michał Issajewicz „Miś” w głowę oraz Marian Senger „Cichy” w brzuch. Akcja trwała, chociaż już dawno powinna się zakończyć. „Lot”, mogący wydać taki rozkaz był ranny, a Stanisław Huskowski „Ali” wyznaczony na jego zastępcę nie otrzymał od dowództwa możliwości wydania takiego rozkazu, nawet w przypadku śmierci „Lota”.
Ubezpieczający całą akcję Henryk Humięcki „Olbrzym, Marian Senger „Cichy” i Zbigniew Gęsicki „Juno” prowadzili intensywny ostrzał budynku dowództwa SS. Jeszcze w biegu na swoje stanowisko Zbigniew Gęsicki „Juno” strzelił do wartownika pełniącego straż przy wejściu do Willi. Kolejnego niemieckiego żołnierza zlikwidował „Olbrzym”.
Po tym, jak padły pierwsze strzały, oczekujący w Mercedesie 170V Kazimierz Sott „Sokół” i Bronisław Hellwig „Bruno” w Oplu Kapitanie, na wstecznym biegu wyjechali z ulicy Chopina w kierunku ulicy Piusa IX.
Ostatnim rannym w klatkę piersiową został Henryk Humięcki „Olbrzym”.
1:40 sekund i odwrót
Dzięki ubezpieczeniu, które nie bez problemów, stanęło na wysokości zadania, wszyscy żołnierze „PEGAZ-a” znaleźli się w samochodach. Samochód Bronisława Hellwiga „Bruna”, w którym znaleźli się Zdzisław Poradzki „Kruszynka” i Stanisław Huskowski „Ali” skierował się w stronę ulicy Mokotowskiej i Krochmalnej, gdzie oddano broń, a stamtąd przejechali do Nowego Zajazdu.
W prowadzonym Mercedesie przez Kazimierza Sotta „Sokała” znaleźli się ranni Bronisław Pietraszewicz „Lot”, Henryk Humięcki „Olbrzym”, Marian Senger „Cichy”, Michał Issajewicz „Miś”. W samochodzie „Sokoła” znalazł się Zbigniew Gęsicki „Juno”. W okolicy kawiarni „Melodia” na Placu Bankowym zabrali dodatkowo dr. Zbigniewa Dworaka, „Doktora Maksa”.
Wyścig z czasem
Rozpoczął się wyścig z czasem. Początkowo żaden ze szpitali nie chciał przyjąć ciężko rannych żołnierzy. Wszystkie szpitale już zostały poinformowane, o tym co się wydarzyło i obawiano się zemsty ze strony okupantów. W szpitalu Maltańskim udzielono pomocy Michałowi Issajewiczowi „Misiowi” i Henrykowi Humięckiemu „Olbrzymowi”. Lekarz dyżurny dr Wacław Żebrowski odmawia operacyjnej pomocy „Lotowi” i „Cichemu”. Dr Zbigniew Dworak nie widząc innej możliwości, podjął decyzję, że razem z rannymi przejadą do szpitala „Przemienienia Pańskiego” na Pradze, w którym pracuje. W okresie wojennym był to szpital przejęty przez Wermacht. „Doktor Maks” jako powód przyjęcia do szpitala, podał powód postrzelenia przez straż kolejową.
Jako pierwszym operowany był Marian Senger „Cichy”. Dowódca akcji, Lot” musiał poczekać na swoją kolej. Obaj postrzeleni mieli poważne uszkodzenia jelit, a „Lot” dodatkowo uszkodzenie wątroby. Pomimo starań doktora Zbigniewa Dworaka nie udało się uśpić uwagi okupantów. Pełniący służbę granatowy policjant poinformował Gestapo o przywiezieniu do szpitala dwóch rannych mężczyzn od postrzału.
"Sokół" i "Juno" na moście
Jeszcze w trakcie operowania „Cichego” i „Lota” dwóch uczestników akcji „Sokół” i „Juno” otrzymało zadanie odprowadzenia auta jak najdalej od szpitala. Istnieją dzisiaj dwie wersję dalszych wydarzeń. Pierwsza, zapisana w raporcie przez Stanisława Huskowskiego „Aliego”, mówiąca o tym, że otrzymali oni rozkaz od „Lota” odprowadzeniu auta wraz z bronią na lewą stronę Wisły. Druga wersja zawiera rozkaz porzucenia auta w pierwszym dogodnym miejscu. Nie znane są do dzisiaj prawdziwe intencje obu Akowców. Faktem jest, że podjęli się oni powrotu z Pragi na lewą stronę Warszawy. Przejeżdżając przez most Kierbadzia, w jego połowie zauważyli, że zjazd z mostu został zablokowany. W trakcie manewru zawracania zostali zauważeni przez Niemców i rozpoczęli ostrzał. Obaj nie widząc innej możliwości, wyskoczyli z mostu do Wisły, która pomimo zimy, nie była skuta lodem. Obaj zginęli w zimnych wodach. Wszyscy biorący udział w akcjach zbrojnych przeciwko Niemcom byli zobowiązani do oddawania wszystkich dokumentów, aby nie było możliwości ich identyfikację. Tę żelazną zasadę złamał Kazimierz Sott „Sokół”. Znaleziono przy jego zwłokach dokumenty, pozwalające na jego identyfikację.
Akcja w szpitalu
Do Adama Borysa „Pługa” dotarła informacja, że o rannych „Locie” i „Cichym” dowiedziało się Gestapo”. Niemal od razu wydał rozkaz o wywiezieniu lub odbiciu swoich żołnierzy. Pod szpital podjechało siedemnastu żołnierzy, którymi dowodził Jerzy Zborowski „Jeremi”. Odłączono linie telefoniczne, rozbrojono granatowych policjantów i przeniesiono rannych do podstawionej karetki.
Poszukiwania nowego szpitala rozpoczęły się od nowa. Wiele placówek zastraszonych przez okupantów odmówiło przyjęcia rannych. Ostatecznie Ranni trafili tymczasowo do kliniki ginekologiczno-położniczej dra Henryka Webera przy ul. Chmielnej 34, gdzie spędzili noc. Weber, który był volksdeutschem, domyślił się, kim są ranni, jednak ich nie wydał.
2 lutego, a więc w następnym dniu ciężko rannego „Lota” przyjął Szpital Wolski, a „Cichego” umieszczono w Szpitalu Maltańskim, gdzie po postrzale w płuco przebywał „Olbrzym”.
Cześć i Chwała Bohaterom
Pomimo starań wszystkich lekarzy i pielęgniarek Bronisław Pietraszewicz „Lot” zmarł 4 lutego, a 6 lutego w Szpitalu Maltańskim zmarł Marian Senger „Cichy”.
W akcji mającej na celu likwidację Kata Warszawy zginęło czworo jej uczestników:
Dowódca akcji Bronisław Pietraszewicz „Lot”, Marian Senger „Cichy”, Kazimierz Sott „Sokół”, Zbigniew Gęsicki „Juno”.
Niemiecka zemsta
Niemcy wpadli w szał. Jeszcze pierwszego lutego zatrzymano ponad dwustu mężczyzn w wieku poniżej dwudziestego roku życia oraz około trzydziestu kobiet. W nocy z pierwszego na drugi lutego zatrzymano kolejne 385 osób. Drugiego lutego w okolicy godziny 11, w odwecie za udany zamach, rozstrzelano stu Polaków. Kolejnych dwustu rozstrzelano w ruinach getta. Akcje odwetowe trwały długie tygodnie. 10 lutego zamordowano około czterystu siedemdziesięciu więźniów Pawiaka. 11 lutego powieszono dwudziestu siedmiu więźniów.
Następca Franza Kutschery wyciągnął pewne wnioski. Nie ogłaszał egzekucji przez megafony, ograniczył publikacji obwieszczeń, a jeżeli już były dokonywane jakiekolwiek rozstrzelania, były one przeprowadzone w ruinach getta.
Władze niemieckie nie zamierzały na tym poprzestać. Na Dystrykt Warszawski została nałożona kontrybucja w wysokości stu milionów złotych, z czego na Warszawę przypadło 85 milionów. Na terenie Warszawy przesunięto godzinę policyjną z 21 na 19 oraz zakazano wszystkim Polakom prowadzenia samodzielnie jakichkolwiek pojazdów. Mogli oni to robić tylko wtedy, jeżeli w kabinie obok lub z tyłu siedział Niemiec.
Kutschera wraca do Berlina
4 lutego w Warszawie zostały zorganizowane uroczystości pogrzebowe Franza Kutschery. Miasto zostało całkowicie zamknięte dla Polaków. Nakazano zamknięcie wszystkich sklepów, restauracji, zakładów pracy. Polakom zakazano otwierania okien, a w skrajnych przypadkach je zamurowywano. Wszyscy Polacy z kamienic stojących przy trasie konwoju pogrzebowego zostali zobowiązani do ich opuszczenia, a klucze miały zostać pozostawione dozorcom.
Dzisiaj w Warszawie, przed Willą na Alejach Ujazdowskich 23 jest tablica upamiętniająca jedną z najbardziej brawurowych akcji podziemia nie tylko w Polsce.
Ostatnie uczestniczki akcji, Maria Stypułkowska-Chojecka ps. „Kama”zmarła 5 lutego 2016 roku, niemal w rocznicę Akcji. Elżbieta Dziębowska ps. „Dewajtis” zmarła 4 kwietnia 2016 roku.
Wieczna Cześć i Pamięć Bohaterom.
W 1958 roku zespół reżyserów Jerzy Passnedorf, Kazimierz Kutz, Leon Lorentowicz nakręcił film pt „Zamach”. W rolach głównych wystąpili Bożena Kurowska, Grażyna Staniszewska, Zbigniew Cynkitus czy Stanisław Mikulski. Film jest dostępny na platformie youtube.
1 lutego 2026 roku Instytut Pamięci Narodowej opublikował film animowany opowiadający historię polskich bohaterów i zamachu na Kutscherę.
1 lutego 2024 roku na stronie Muzeum Niepodległości opublikowało film dokumentalny poświęcony akcji Polskich Bohaterów pt. „Zamach na Kutscherę”.
Film powstał przy pomocy:
Filmy poświęcone akcji PEGAZ 1 lutego 1944 roku:
https://ipn.gov.pl/pl/historia-z-ipn/137435,Zamach-na-Kutschere-1-lutego-1944-film-animowany.html
https://muzn.pl/pl/news/film-dokumentalny-zamach-na-kutschere/
https://www.youtube.com/watch?v=HSEFgPeMAUw
Literatura:
"Zamach na Kutscherę"; Marek Dunin-Wąsowicz; Wydawnictwo Bellona;
"Zamach na Kutscherę - 1 lutego 1944. Seria: W imieniu Polski Walczącej cz. 1"; Sławomir Zajączkowski, Krzysztof Wyrzykowski; Wydawnictwo Instytut Pamięci Narodowej;
Serwisy internetowe:
https://muzn.pl/pl/news/film-dokumentalny-zamach-na-kutschere/
https://dzieje.pl/wiadomosci/zamach-na-kutschere-byl-najwazniejsza-akcja-ak-w-okupowanej-warszawie
https://historia.dorzeczy.pl/druga-wojna-swiatowa/839870/akcja-kutschera-najslynniejsza-akcja-podziemia-trwala-sto-sekund.html
https://muzeum1939.pl/aktualnosci/-wojennydzien-zamach-na-franza-kutschere--12029
https://ipn.gov.pl/pl/aktualnosci/197011,80-rocznica-akcji-bojowej-Kutschera.html
https://www.1944.pl/artykul/mialam-zapamietac-te-twarz-zeby-sie-n,4619.html
https://muzhp.pl/kalendarium/zamach-ak-na-gen-franza-kutschere
Zdjęcia wykorzystane do slajdów:
Wikipedia.








Dodaj komentarz